Kościuszko…. w butelce i droga do stolicy

Znów natura górą! Tym razem skutecznie pokrzyżowała plany zdobycia Góry Kościuszki.
Pobudka wcześnie rano, niemal lazur na niebie, spory wiatr. Jak dotarliśmy do Thredbo gdzie zlokalizowana jest stacja narciarska to lazuru już nie było, wiatr dął z niamałą siłą, po niebie gnałygrafitowe chmury i lekko kropiło. Kiedy podeszliśmy by zakupić bilet na wyciąg ( standard Szrenica w latach 60-tych ubiegłego wieku) pan kasjer zapytał nas przytomnie :
– czy mamy došwiadczenie w chodzeniu po śniegu ?
– czy wiemy, że na górze widoczność nie przekracza 15 m ?
– czy mamy świadomość, że wiatr na szczycie osiąga szybkość pow. 100 m/sek i w konsekwencji mogą zamknąć wyciąg ( tym samym odcinając nam drogę powrotu ) ?
Nasze miny rzedły z szybkością z jaką dął wiatr, ja już przestałam się rozglądać za jakimś ciepłym polarem, bo moje wszystkie 3 trykoty z długim rękawem ( na przelot do PL) są już po wielokrotnej reaktywacji, a z puchowej kamizelki bywa, że nawet w nocy się nie rozbieram😉
Na drodze oznaczenia o zlodowaceniach…

Summa sumarum zamiast na górę pojechaliśmy we mgle w stronę Canberry po drodze zahaczając o destylarnię , w której znaleźliśmy produkt lokalny WÓDKĘ KOŚCIUSZKO.

Droga do Canberry biegła przez australijską prowincję urody niezwykłej. Wielkie puste przestrzenie, z kępami eukaliptusów, drogami pustymi, dobrej jakości gdzie od pory do czasu pojawia się auto. Ostrzeżenia o kangurach , wambaty i innych zwierzętach, których sporo ginie na drogach, bo wkraczają nagle i choć kierowcy restrykcyjnie przestrzegają limitu szybkości ( zwykle 100-110).

I w końcu dotarliśmy do Australian Capital Territory i zaraz potem do jego serca – Canberry. Miasto urodziwe, przestrzenne, pełne zieleni, z prostym planem zabudowy.
Odwiedziliśmy Parlament Australijski, dzielnicę ambasad oraz – bardzo istotny dla Australijczków wszystkich pokoleń – War Memorial czyli Mauzoleum Ofiar Wojen wszelakich. Podobnie jak dla nas szczególne znaczenie mają maki ( te z Monte Cassino) , dla Australijczyków także mak jest symolem tej pamięci o tych , którzy stracili życie za ich kraj. Te maki wkłada się do tablic z listą nazwisk ofiar wojen. Sama pamięć jest cenna, a ten symbol – wg mnie – uroczy.

Kolejnisc zdjęc to czysta fanaberia lokalnego netu😦

20131113-233526.jpg
Jej Wysokość i moja niskość – obie Elżbiety

20131113-233513.jpg

Ambasada Aborygenów w Canberze

20131113-233253.jpg
Produkt destylarni u podnóża Góry Kościuszki

20131113-233317.jpg
Droga przez stan Nowa Południowa Walia

20131113-233218.jpg
Oblodzenie może się zdarzyć, ale ponoć mamy już prawie lato !

20131113-233339.jpg
Nasza ambasada w Canberze

20131113-233356.jpg
Maczki dla poległych

2 thoughts on “Kościuszko…. w butelce i droga do stolicy

  1. Bardzo dziękuję za spelnienie moich fotograficznych życzeń, Kochana! Teraz wiem, że naprawde tam jesteście! czytając te wieści o pogodzie nie dziwię się, że do Australii zsyłano na poczatku rzezimieszków – mam pare kandydatur z terenu RP, zwłaszcza po ostatnich zamieszkach w Warszawie. Ale Wy potraficie odnaleźć radośc zycia w kazdych okolicznościach – czy mi się wydaje, że ta butelka wódki na zdjęciu jest już napoczęta? Pocieszcie się, że nie przeżyjecie szoku termicznego po powrocie na łono – u nas też jak w Kielcach, tyle ze kangurów mniej, a mis koala na drzewie to już rzadkość, pewnie polska odnoga zapiła się na śmierć. Elu, trzymam kciuki za powodzenie Waszej wyprawy i nagłą odmianę pogody – jako stara śląska czarownica podjęłam pewne kroki w tej sprawie. Ściskam mocno całą dzielną grupę – Joanna   W dniu 2013-11-13 13:57:21 użytkownik Żółty blog napisał: ETargonska posted: „Znów natura górą! Tym razem skutecznie pokrzyżowała plany zdobycia Góry Kościuszki. Pobudka wcześnie rano, niemal lazur na niebie, spory wiatr. Jak dotarliśmy do Thredbo gdzie zlokalizowana jest stacja narciarska to lazuru już nie było, wiatr dął z niamał”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s