LOMBOK- niemal australijska papryczka chili

Od 4 dni jesteśmy na wyspie Lombok- maleńkiej kropeczce na mapie , zdawać by się mogło na końcu świata z naszego, europocentrycznego , punktu widzenia.
Trochę tylko jest w tym racji, bo pomiędzy Bali a Lombokiem przebiega bardzo istotna granica tzw. Strefa Wallace’a . W tym miejscu w oceanie jest bardzo głęboki rów tektoniczny, a świat fauny i flory po jego lewej (= zachodniej) stronie to obszar należący do Azji , natomiast Lombok jest już bliższy Australii. Wprawdzie kangura tu nie uświadczysz, ale eukaliptusy owszem tak.
Lombok w języku jawajskim znaczy papryczka chili. Zamieszkany jest przez ponad 2,5 mln ludzi z czego zdecydowaną większość stanowią Sasakowie – lud o dalekich indyjskich korzeniach.
Wszystko to piszę dlatego by nieco nakreślić niezwykłą egzotykę miejsca,a z drugiej opowiedzieć o zaskoczeniach jakie były naszym udziałem tu w tym odległym zakątku.
Pierwszym był kelner – Sasak z knajpki Yessy Cafe w Sangiggi, gdzie nocujemy. Kelner ten przyjmował nasze zamówienie cierpliwie i uważnie, by na końcu zapytać :
przepraszam , czy mogę powtorzyć Panstwa zamówienie ?
I dalej wyczytał PO POLSKU listę potraw, które chceiliśmy zjeść. Nazywał w naszym języku elementy nakrycia stołu, był uprzejmy nad wyraz podając danie i porozumiewał się z nami bez trudu. Wszystko to po kilku spotkaniach z Polakami ! O dziwo , w jego słowniku nie było wulgaryzmów, co najcześciej ćwiczą Polacy z lokalesami gdzieś w świecie.
Drugim objawieniem nie z tej ziemi było spotkanie na trasie trekkingu na wulkan Rinjani ( 3726 m npm- trzecia góra Indonezji) pięknej Mulatki, która- jak przystało na wytrawnych turystów na szlaku – przywitała się z nami mówiąc PO POLSKU dzień dobry. Okazało się, że ma matkę Polkę.
I trzecie niezwykłe spotkanie , ktore także miało miejsce na szlaku ,a dokładnie w bazie 3 pod Rinjani to buddyjscy mnisi spod Chiang Mai w Tajlandii. Pielgrzymują po świecie – jeden 61-latek, drugi sporo młodszy i wswych szafranowach szatach niosą przesłanie pokoju i wielką potzrebę spotykania różnych ludzi. Pobłogosławili nas wszystkich, zawiązali supełki na naszych rękach i z kosturkami poszli dalej. Metafizyczne spotkanie jak dla mnie……
Na Lombok jednak ściągnał nas przede wszystkim wulkan i planowany trekking po jego zboczu.
Wyzwanie było niemałe, bo z jednej strony tropik czyli piekielnie wysoka temperatura i takaż wilgotnosc, z drugiej – marsz w lesie deszczowym z poziomu 600 m npm do 2000 m npm ( baza 3) po ścieżkach pomiędzy plątaniną korzeni szalonej roślinności. Wrażenie niebywałe, wiadra potu wylane, a nada wszystko podziw dla ekipy tragarzy, którzy taszczyli na swoich ramionach wszystko co potzrebne do życia naszej 7-osobowej ekipie i im samym począwszy od namiotów, śpiworów, materacy, przez przenośną toaletę po jaja, owoce , wodę pitną i kilogramy cukru, bo tu słodzi się ponadprzeciętnie. Ich szef i lokalny przewodnik – Shukri to jeden z najmilszych i nabardziej profesjonalnych przewodników jakich spotkałam. Wyważony , spokojny, pomocny, rzetelny w informowaniu i gotowy spełniać najbardziej wyszukane zachcianki naszej grupy. Tragarze- kucharze także wychodzili ze skóry by ugotować smacznie, podać ładnie i jeszcze na dodatek śmiali się przy tym, żartowali i uczyli polskiego. Super ekipa !
SHUKRI – thanks again for all you did for us !!
Ja w tym miejscu także dziękuję bardzo Ewie i Jackowi, którzy mnie wspierali na tej górze🙂
Noce spędzone w namiotach na zboczu Rinjani, w grzmiącej tysiącem dźwięków dżungli- niezapomniane. I nawet mocno zużyte i dalekie od jakichkolwiek standardów higieny śpiwory, w których spaliśmy, klaustrofobiczne namioty, brak bieżącej wody przez 3 dni , zabłocone , brudne ubrania, które z lekka wietrzyliśmy i trochę suszyliśmy by iść dalej- wszytsko to nic! Było pięknie i te wspomnienia pozostaną na zawsze.
Powrót w dolinę, pożegnanie z ekipą Shukriego i nocleg w 4- gwiazdkowym Holiday Resorcie zakończył pobyt na wyspie Lombok. Pięknej wyspie !

20121027-120956.jpg

Dzielna ekipa z Polandii

20121027-121128.jpg

Nasz dobry duch i przewodnik Shukri

20121027-121239.jpg
Szef kucharzy – Martha, zawsze uśmiechnięty.

20121027-121410.jpg
Mnisi buddyjscy z Tajlandii na zboczach Rinjani

20121027-121538.jpg
Małpy- nieodłączne asystentki wędrówki i złodziejki podkradające owoce, ale nie tylko…

20121027-121747.jpg
Deszcz w lesie deszczowym czyli wszystko na swoim miejscu.

20121027-122001.jpg
Widok z krawędzi stożka wulkanu Rinjani – foto Ewa P.

20121027-160337.jpg
Swiateczna mieszkanka Lombok

9 thoughts on “LOMBOK- niemal australijska papryczka chili

  1. I’m really enjoying the theme/design of your website.
    Do you ever run into any web browser compatibility problems?
    A couple of my blog visitors have complained about my site not
    operating correctly in Explorer but looks great in Chrome.
    Do you have any tips to help fix this problem?

    1. Thank you for your opinnion. I am happy that it is so positive.
      To be honest I haven’t any special problems with my web page. If any- WordPress.com offers really sufficient technical support- so it works!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s