Jawa – nowa odsłona Indonezji

Dzis po porannym ( o świtaniu😦 ) przelocie z Bali na Jawę objawiła się inna, dalece piękniejszabstrona Indonzeji. Nie stricte turystyczna enklawa, ale tropikalna, kipiąca roślinnością, egzotycznym kolorytem wyspa JAWA. Istne objawienie już od wylądowania w Jogyakarcie zwanej tu skrótowo Jogją ! Przyjaźni, pogodni ludzie, przestrzeń i piękny krajobraz na starcie , na dodatek miły, dowcipny lokalny przewodnik Ardi, który powitał nas szaliczkami z batiku wręczonymi każdemu osobno.
Zaczęliśmy od zwiedzania czegoś co zapowiadałam czyli PRANBANAN – wielkiego zespłu świątyń hinduistycznych sprzed ponad 1200 lat, nad wtraz dobrze zachowanego pomimo licznych w tym rejonie trzęsień ziemi i bliskości aktywnego wulkanu Merati.

20121020-185157.jpg

Jogja jest regionem wyjątkowym w Indonezji, bowiem jest to sprawnie funkcjonujący ośrodek kulturalny i naukowy, centrum uniwersytecki,a ponad wszystko sułtanat ! Wprawdzie sprzeczne opinie usłyszeliśmy o aktualnie panującym X sułtanie- z jednej strony przeciwnik poligamii i wierny mążswojej żony, która nie dała mu męskiego potomka, za to urodziła 4 córki; z drugiej ponoć dość miernej klasy władca, którego autorytet drastycznie spadł w oczach poddanych.
Zwiedzaliśmy publiczną cześć jego pałacu , gdzie jako wolontariusze pracuje ponad 3000 jego poddancyh wykonując rozmaite zadania, których wybór zależy od nich samych, a dokładnie zainteresowań czy predyspozycji. Można być nadwornym strażnikiem, oprowadzaczem, ogrodnikiem czy klucznikiem, ale to nie jest oczywiście pełny wachlarz możliwości.

20121020-185918.jpg

20121020-185931.jpg

Ochroniarze pałacowi , ale nie tylko oni noszą ozdobne ( ale też użyteczne ) noże o bardzo bogatej ornamentyce stanowiące swego rodzaju skarb przekazywany z pokolenia na pokolenie. Noszone są z tyłu , zatknięte za pas z tkaniny .

20121020-190241.jpg

Na dziedzińcu pałacu sułtana obejrzeliśmy fragment wielogodzinnego spektaklu cieni ( piękne lalki z metalu) animowane rękami opowiadacza eposu z dziejów Jawy. Pokazowi towarzyszła muzyka gamelanu czyli zespołu wielu oryginalnych instrumentów typowych dla tego regionu. Długotrwałość spektaklu powoduje, że sami muzycy w tym czasie ( w przerwach w graniu) zajmują się różnymi czynnościami- popijają herbatę, palą papierosy, wysyłają SMS, oddają się medytacjom….

Mieliśmy też okazję odwiedzić wielką świątynię buddyjską BOROBUDUR ( IX w). Widok z najwyższego poziomu ( poniżej stupy górującej nad całością) czyli poziomu nirwany roztacza się piękny widok na okolicę pełną wspaniałej, tropikalnej roślinności.

20121020-191238.jpg

I na koniec klika słów o nieco mniej wzniosłych i spektakularnych,a le bardzo interesujących moim zdaniem miejscach.
Pierwsze to pracownia batiku czyli tradycyjnego, typowego dla Azji pd-wsch sposobu ozdabiania i barwienia tkanin. Bawełna czy jedwab w rękach tych rzemieślników- artystów zmiania się w finazyjne, misternie zdobione dzieła sztuki. Metoda opiera się na technice zblizonej do polskiego sposobu malowania pisanek woskiem. Na tkaninę nakłada się wosk rysując nim miejsca, które mają pozostać niezabarwione, następnie zanurza się w kadziach z gorącą farbą, która rozpuszcza wosk ,a wcześniej barwi miejsca niem nie pokryte. Po wysuszeniu taka taknina jest pokrywana kolejnymi woskowymi rysunkami i proces jest powtarzany, ale w innym barwniku. I tak pojawia się wielobarwny, mniej lub bardziej skomplkowany rysunek.
Pracę wykonują głównie kobiety i dziewczyny,a kadzie z farbą obsługują mężczyźni.

20121020-192120.jpg

Drugie spotkanie miało miejsce w domu prywatnym pana, który ujął nas swoim pogodnym usposobieniem, artystyczną duszą, kreatywnością i otwartością. On buddysta ożeniony z muzułmanką, po ojcu- wyznawcy hinduizmu prowadzi obecnie mini palarnię kawy, ale nie bylejakiej ! Jako niegdysiejszy pracownik planatacji kawy postanowiłzająć się produkcją na mikroskalę kawy z najwyższej półki czy takiej, która przechodzi wstępny proces fermentacjiw przewodzie pokarmowym łasiczki ( cywety ). Obecnie ma tylko 6 tych drapieżników, które najchętniej zjadają najwyższej jakości owoce kawy i po przetrawieniu wydalają w postaci kawowcy kup. Z nich to po wysuszeniu pozyskuje się drogą złuszczania i palenia kawę o znakomitym smaku i wspaniałym aromacie. Nasz gospodarza obecnie nieco zmodyfikował proces pozyskiwania kup łasiczki i zamiast hodować je u siebie sprowadza kawowe kupy z Sumatry, a sam poddaje je obróbce.
Na zdjęciu owe drogocenne kupy z Sumatry

20121020-193102.jpg

I na tym koniec na dziś o czym donoszę po spotkaniu z symaptyczną jawajską rodziną.

20121020-193248.jpg

6 thoughts on “Jawa – nowa odsłona Indonezji

  1. Elu, czytanie Ciebie, oglądanie zdjeć, to uczta dla zmyslów. Dziekuję za cud-relacje, czekam na kolejne odsłony. I, jak zawsze, chylę czoła, Twoja rzetelność
    i pracowitość – powala na kolana.
    Buziaki dla Ciebie i Dziewczynek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s