Ostrygi i herbata w sukience

Dzis przejechaliśmy blisko 260 km , tym razem częściowo po marokańskich autostradach. Bardzo przyzwoitej jakości drogi przyrastają w tempie ok. 250 km rocznie, a wszystko to za sprawą światłego , akceptowanego króla Mohammada II, który objął schedę po swoim ojcu i z sukcesem wprowadził Maroko w XXI w. Reformy przynoszą skutek, kraj się rozwija, zachowując tradycję korzysta ze zdobyczy globalnej cywilizacji choćby istotnie poprawiając sytuację kobiet, elektryfikujac wsie ( w ciągu ostatnich 10 lat z 30% do 95% wsi ma prąd!) , dopowadzjąc wodę itd. Pozycja króla jest na tyle silna, że arabska wiosna de facto w Maroku nie miała żadnych reperkusji.
Jadąc z Safi wzdłuż wybrzeża Atlantyku dotarliśmy do malowniczych lagun, gdzie zyją rozmaite żyjątka.

20120915-230339.jpg

Miałam kolejną okazję, bu spróbować ostryg i – premierowo ! – jeżowca, którego wnetrze ponoc znakomicie robi na kręgosłup. I jak tu nie spróbować ??

20120915-230540.jpg

Potem dotarliśmy do Al Jadidy – niegdyś twierdzy pod panowaniem portugalskim, obecnie malowniczego miasta z dobrze utrzymanymi murami obronnymi, rozległą mediną, ktora obecnie zamieszkiwana jest przez tych, których nie stać na przeprowadzkę do nowocześniejszych dzielnic.

Poniżej wnętrze cysterny portugalskiej czyli gigantycznego zbiornika na wodę pitną z XVI w.

20120915-231142.jpg

20120915-231248.jpg

20120915-231340.jpg

W przerwie sjestowo- obiadowej dotarłam do przyportowej jadłodajni ( hali z dymiącymi grillami ) gdzie Marokańczycy z ubogich rodzin przychodzą na jedzenie w środku dnia. Niezwykle barwne miejsce gdzie zanim się zorientowałam to już miałam zawiniętą w papier potęzną porcję ryb i rybek świeżo zgrillowanych. Jak tylko stwierdziałam, ze chcę je zjeść na miejscu zawartość papieru wylądowała na plastikowym talerzu wielokrotnego użytku, asystent grillanta starłscierą ceratę i już mogłam zasiąść do uczty. Dostałam w pakiecie jeszcze chleb marokański , pikantny sos pomidorowo-chillowy, oliwki marynowane i colę. Wszystko pyszniutkie i świeże !

20120915-231937.jpg

Tak właśnie wyglądała moja jadalnia.

Z cyklu ” Człowiek z drobiem ” ( w Gruzji była baba z kurą ) :

20120915-232230.jpg

Potem już Casablanka, która jest moim rozczarowaniem, bo jest nijaka, niby nowoczesna, ale bez charakteru, zatłoczona ( ok. 6 mnl mieszkańcow) , chaotyczna. Właściwie to tylko monumentalny meczet Hasana II ( ojca obecnego króla ) zrobił na mnie wrażenie.
Obrazki poniżej, ale przedtem kilka słów na temat religii w Maroku -było nie było – wyznaniowym państwie islamskim. Jest to bez wątpienie islam ” z ludzką twarzą” czyli bez fundamentalistów i innych ortodoksów. Marokanczycy nie są ostentacyjni w swej religijności, za to wprowadzili i skutecznie respektują zasadę, która sprowadza się do tego, żeo do miejsc kultu mają wstęp TYLKO WYZNAWCY DANEJ RELIGII. W każdym wiekszym mieście jest kościół katolicki i synagoga, choc zarówno chrześcijanie jak i żydzi stanowią ułamkowy procent populacji, ale do tych miejsc muzułmanie nie mają wstępu. Podobnie żydom nie wolno wchodzić do meczetów , ani naszych kościołów itd.
Poniżej kościół Sw Rodziny w Casablance i Meczet Hasana II

20120915-233113.jpg

20120915-233215.jpg

Uliczny sprzedawca wody czyli folklor miejski

20120915-233329.jpg

Na koniec młodzi Marokańczycy na nabrzeżu oceanu, a na koniec moja uczta wieczorna czyli herbata marokańska (= herbata zielona z liśćmi mięty) podana w brokatowej sukience.
Dobranoc !

20120915-233552.jpg

20120915-233640.jpg

2 thoughts on “Ostrygi i herbata w sukience

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s