Domy, krowy i pierogi czyli gruziński misz- masz

Tropikalne upały, sielska sceneria nadmorska w Batumi spowodowały , że odmówiliśmy zgodnie odwiedzenia kolejnej fortecy z głębokiego średniowiecza tym bardziej, ze niewiele z niej zostało.
Z zainteresowaniem za to odbyliśmy spacer po Ogrodzie Botanicznym – jednej z głównych atrakcji Batumi, pod okiem bardzo fachowej przewodniczki. Ogród jest pięknie położony na skarpie nadmorskiej, zawiera imponującą kolekcję roślin z calego świata, a z racji tego, że istnieje od ponad 150 lat wiele okazów to giganty. Zachwyciły mnie ogromne kryptomerie, potężne drzewiaste magnolie, tulipanowce, araukarie i wiele innych.
Bardzo miłym dla mnie doświadczeniem było obcowanie z prawdziwymi pasjonatkami nauki. Obie panie przewodniczki to naukowcy z zakresu botaniki , obie mówiły bardzo pięknie po rosyjsku ( ach te zarzucone umiejętności), obie jako prawdziwie zafascynowane swoją dziedziną mogłyby opowiadać godzinami.
Sam ogród jest niestety dość mocno zaniedbany i widać, ze brak środków jest dokuczliwy, a – co same botaniczki przyznały – uniemożliwia jego rozwój w sensie zakupu czy wymiany nowych okazów. Smutna proza życia.

Ale miało być o domach….
Otóz architektura w Gruzji to jakiś upiorny zlepek gargameli w pseudobizantyjskim stylu ze slumsami w postaci ” ulepszanych” blokowisk z wielkiej płyty, nowych- starych nawiązań do architektury typowej niegdyś dla tego rejonu no i jeszcze – last but not least – tu na wybrzeżu koszmarne kopie gigantów w stylu amarykańskim mieszczących hotele, centra ślubne, biznesowe etc.
Upiorny sen architekta ziszcza się tu niemal na każdym kroku. Niestety.

20120611-212646.jpg

20120611-213107.jpg

20120611-213140.jpg

20120611-213227.jpg

Inny temat na rozważania to drogi. Ku mojemu zaskoczeniu – naprawdę bardzo przyzwoite. Te główne są czasami 2-pasmowe, częściej – jedno, ale mają zupełńie niezłą nawierzchnię. Te drugorzędne są także zupełnie akceptowalne, w wielu miejscach remontowane lub budowane od nowa dzięki wsparciu z zewnątrz ( amerykańskie fundusze pomocowe, dodatki w Banku Swiatowego). Drogi wysoko w Kaukazie to juz zdecydowanie wyzwanie nawet dla bardzo doświadczonych kierowców ( najlepiej korzystač z lokalnych ) o czym już wcześniej wspominałam.
Ciekawostką wszechgruzińską i dla mnie kompletnym zaskoczeniem są WSZECHOBECNE KROWY ( często także osły, kozy, z rzadka barany). O śiwętych krowachw. indiach słyszał każdy o tym, że zbliżone są zachowania tych gruzińskich ja przynajmniej nie miałam pojęcia.
Krowy są w pełńi niezależne czy wychodzą i pasą się kiedy chcą i gdzie chcą. Wobec faktu, że Gruzja to kraj bardzo górzysty tereny po których biegną drogi są przez krowy bardzo wykorzystywane. Chodzą, leżą, spacerują i kompletnie mają za nic jeżdżące pojazdy. Skutecznie dbają o ” wykaszanie” poboczy i pasa pomiędzy jezdniami, a wobec faktu, ze są wszechobecne – istotnie spowalniają ruch na drogach. Czysta ekologia i spora oszczędność😉

20120611-214604.jpg

I na koniec tego długaśnego wpisu coś o kuchni. Nie wiem kto ( oprócz Anny i Marcina Mellerow w książce GAUMARDŻOS) opiewał zalety kuchni gruzinskiej, ale ja na pewno do jej fanek się nie zaliczę. Khinkali, chaczapuri, szotispuri i im podobne to wariacje na temat kluch z dodatkami. Przez 1,2 no może 3 dni to jest atrakcja, ale dłużej to czysta monotonia i strasznie tuczące jedzenie. W mojej ocenie kuchnia Gruzji jest bardzo uboga, brak w niej owych smaczków, które czynią potrawy atrakcyjnymi. Mamy początek lata, a warzywa to jedynie pomidory ( kiepskie) i ogórki, czasem bakłażany z pastą orzechową oraz pieczarki. Owoce są rachityczne i niesmaczne ( wypróbowane : czereśnie, morele i gruszki). Mięs z prawdziwego zdarzenia na lekarstwo, bo trudno nazwać mięsem wysuszone na wiór i twarde kawałki kurczaka czy wieprzowiny pt. Szaszłyk. Jesteśmy nad morzem ,a ryby to rarytas. Słowem – klapa totalna.
Dziś honoru kucharzy bronili właściciele jadłodajni w dzielnicy tureckiej. Znalazła się ryba dobrze usmażona, ale to żadne odkrycie, wszak wiadomo, ze kuchnia turecka jest świetna. Jutro jedziemy na pogranicze turecko- gruzińskie w poszukiwaniu jagnięciny. Czy to już mozna nazwać turystyką gastronomiczną ?

20120611-222845.jpg

20120612-150457.jpg

2 thoughts on “Domy, krowy i pierogi czyli gruziński misz- masz

  1. wygląda jak skrzyżowanie indii z karaibami… z domieszką sowiecką. zazdroszczę upałów, tu zimno, ale podobno piłkarzom to służy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s