Naj po wietnamsku

Po tygodniu pobytu w Wietnamie wyladowalam w prowincji Sapa . Po dość hardcorowej jeździe pociągiem nocnym z Hanoi do Lao Cai ( 9 godz.) gdzie w kuszetce byliśmy upakowani we czwórkę plus nasze wielgachne walizy dotarliśmy w góry . Temperatura rzeska nad wyraz, krajobrazy pól ryzowych na tarasach , a my mocno nadszarpnieci po trudach podróży, lekko dygocący i głodni. Przepakowanie na trekking, mycie w locie w pokoju na minuty i w trasę. Obrazki będą jak dotrę do hotelu.
Dziś spimy w tzw Home Stay czyli agroturystyka po wietnamsku. Będzie ciekawie , bo chata jest ażurowa , naprzeciw GS z wodecznością lokalną, sala zbiorowa czyli wszyscy w kupie , a światło miga niepokojąco ….. Oj , będzie się działo. Na razie chłopaki przynieśli 2 malutkie flaszeczki, limonki zrywamy z drzewa na podwórku. A to takie moje wietnamskiej NAJ :

Najcienszy papier toaletowy , cieńszy niż ryżowy
Najgrubsze poduszki po prostu parówy
Najciensze chusteczki, lepią się do mokrych rąk
Najtrudniejszy język , ni cholery nie da się z niczym skojarzyć

Tyle na dziś , ahoj przygodo !

ET

Wysłane z iPhone

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s