Z Hanoi do Ha Long

Dzisiejszy dzien zaczęliśmy wczesnym rankiem, by obejrzeć ćwiczących tai-chi na placach i w parkach Hanoi. Zaskakujące jest jak wiele osób o poranku uprawia szeroko rozumianą kulturę fizyczną. Pod pomnikiem króla z czasów naszego Mieszka I, w parku Lenina , nad jeziorem , wszędzie widac ćwiczących ludzi w różnym wieku. Generalnie jednak przeważają starsi. Ćwiczą aerobik, tai -chi, oklepują swoje ciało, gimnastykują sie na rozliczne sposoby, tańczą w parach i samemu, grają w badmintona czy zośkę- słowem czas wielkiej , porannej aktywności.
My przyglądaliśmy się temu ok. 6 rano, ale to nie był początek. Widok doprawdy niezwykły i bardzo budujący zważywszy jak ciężko większość z nich pracuje lub pracowało.
Po gimnastyce wracają do domu na śniadanie składające się na ogół z zupy PHO ( najlepsza jest w Hanoi) czyli lekkiego rosołku z dużą ilością makaronu ryzowego, zieleniną z pól i łak oraz jezior i sporą iloscią cieniutko pokrojonych plasterków wołowiny dobrze lub średnio przypieczonej. Do tego dla smaku trochę chili, sosu rybnego lub sojowego i gotowe. Micha takiej zupy to dobra podstawa na początek dnia.
My dziś jednak za sprawą sugestii p. Krzysztofa – niemal tubylca wietnamskiego , zjedliśmy w chodnikowej jadłodajni zupę krabową z drobnymi ślimaczkami. Baza to oczywiscie ten sam makaron ryżowy i zielenina niepodobna do naszej, ale smaczna i bardzo zdrowa, co wielokrotnie podkreśla nasz hanojski cicerone – Quen. Zupa była naprawdę bardzo dobra, tym bardziej, ze byliśmy dość głodni po długim marszu przez parki i place Hanoi. Jedynym problemem była pozycja, w jakiej jedliśmy- siedzi się na zydelkach plastikowych o wysokosci ca 10 cm, a miska jest na stołeczku o numer wyższym czyli ca 20 cm. Ma się to nijak do postury przeciętnego Europejczyka, taki mikrusik jak Wietnamczyk składa się swobodnie, my mieliśmy z tym spory kłopot ,ale raźnie machaliśmy pałeczkami, by wyłowić gęste , a potem – wypić płyn.
Wietnamczycy bardzo często jedzą śniadanie w takich ulicznych jadłodajnich wychodząc z domu prostow piżamach, wielu jednak je w domu, bo jest to jeszcze tańsze. Zupa na ulicy kosztuje ok 20.000 VND ( dongów) to jest ok. 1 $.

Po śniadaniu ulicznym – szybka kawa w hotelu – standard wietnamski to mocna kawa o posmaku czekoladowym serwowana z dodatkiem słodkiego, skondensowanego mleka. Kawa i deser w jednym, bardzo mi to smakuje. Wietnam jest w czołówce światowej producentów i eksporterów kawy , co dla mnie jest dość zaskakującą wiadomością. Plantacje kawy są w środkowej cześci kraju, a więc podróżując pompołnocy dotychczas nie mieliśmy okazji ich wiedziec.
Wiedzieliśmy dziś za to Mauzoleum Ho Chi Minha – wujaszka Ho, który cieszy się wśród Wietnamczyków wielką charyzmą, jego kult jest nadal żywy, a odweidziny mauzoleum – obywatelskiem obowiazkiem. My z niego zrezygnowaliśmy, zatem gigantyczny obiekt obejrzeliśmy z zewnatrz.
Wyjechaliśmy z Hanoi drogą na wschód do Ha Long ( ca 180 km) co zajeło nam ponad 4 godziny z krotkim postojem na polach ryżowych. Droga jest dosc kiepskiej jakości, a ruch na niejs spory, na dodatek przewazają ciężarówki niekoniecznie najnowsze i mrowie motorynek, skuterów. Ta rzeka pojazdów posuwa się dość wolno swobodnie też interpretowane są jakiekolwiek przepisy drogowe , jeśli jakiekolwiek w ogóle obowiazują. Nie podjęłabym się prowadzenia uata w tym kraju😉
Na ryżowiskach trwają akurat żniwa. Ścina się ryż, który przypomina nasz owies wysokością, ma też wiechę, w której są skupione ziarna . Ścina się do połowy wysokości i tę cześć wraz z ziarnem wiąże w snopki, a te w płaskich koszach układa w pryzmy. Dwa takie kosze zamocowane pałąkami do żerdzi bambusowej przenosi na ramionach po grobli do wozu, wózka czy innego pojazdu, bu zawieźć do domu. Tam rozkłada się go placu albo wprost na drodze obok domu , by przejeżdżające pojazdy i przechodzący ludzie go wymłócili i by wysechł. Słomę zbiera się potem w pryzmy i przenosi do stodół, ziarno – oddziela na sitach od plew. Takie suche, oczyszczone ziarno w specjalnych żarnach pozbawia się łuski i ryż gotowy do gotowania. Ogrom bardzo ciężkiej pracy, bo znacza część tych czynności odbywa się w mule i błocie, bo w takiej glebie rośnie ryż. Sadzi się go także do błotnistej mazi, by po kilku dniach zalać wodą. Te wszystkie groble, w górach – tarasy, to praca conajmniej kilku pokoleń.
Kosze ze snopkami zżętego ryżu to ciężar, z którym nasi mocarni europejscy mężowie z trudem dali sobie radę, drobniutki , żylasty Wietnamczyk, a często Wietnamka pomykają z takimi ciężarami po polach.
Dotarliśmy wreszcie do Ha Long City – zatłoczone, pełne turystów z różnych zakątków swiata miasteczko. Z portu w nim zlokalizowanego wyrusza się łajbami, statkami, krypami i wszelakimi jednostakami pływającymi na zatokę Ha Long. Konkuruje ona z naszymi Mazurami i innymi atrakcjami o miano nowego cudu natury. Rozstrzygnięcie 11.11. Czyli za dni kilka, ale zważywszy liczebność Wietnamczyków ( 2x więcej niż nas ) , wielką atrakcyjnośc tego miejsca i wysiłki Wietnamu, by wygrać szanse Mazur wydają się być mizerne.
Nasz statek ujmuje nas urodą, miłym powitaniem i pysznym jedzonkiem ( głównie dary zatoki – kraby, aklmary, krewetki, małże i ryby – wszystko świetne ! ), rozczarowuje mocno stanem łazienki, która jest nadszarpnięta zębem czasu dość brutalnie. Za to sceneria wokół pomimo mglistej pogody ( wredny monsun znad Chin – wiadomo ) jest przecudna. Ponad 2 tysiące wysp rozrzuconcyh na przestrzeni ponad 1,5 tys. Km2 turkusowej wody robi wielkie wrażenie. Większość tych wysepek to kropki na mapie, bez nazwy nawet, niektóre zostały nazwane, a na kilka można wejśc i zwiedzić groty wapienne z malowniczymi stalaktytami i stalagmitami. Niezwykłej urody miejsce, w którym teraz cumujemy. Stateczek lekko się kołysze wraz z kilkoma innymi , ktore obok rzuciły kotwice. Jest ciemno, ciepło, wieje delikatna bryza, z oddali dobiega Vietnam disco czyli tkliwe jęki, widać tylko maleńkie światełka z innych łajb.
Dzis do snu ukołyszą nas fale Zatoki Ha Long……. ech romatycznie, ze aż kiczowato😉

20111109-055838.jpg

20111108-154822.jpg

20111108-154929.jpg

20111108-154952.jpg

20111108-155019.jpg

20111108-155107.jpg

20111108-155137.jpg

20111108-155202.jpg

5 thoughts on “Z Hanoi do Ha Long

  1. Witaj Elu,mój przewodniku po świecie fotografii podróżniczej i podróży! Dzięki Twoim ekscytującym opisom, czuję się tak jakby podróżowała z Wami. Nowy język,nowe zwyczaje,inni ludzie,inna kuchnia…zazdroszczę i czekam na jeszcze…Gosia🙂

    1. Gosiu, będzie kontynuacja of course. Poznawanie trwa, grupa mała , zwarta i elastyczna a lokalny przedstawiciel także spisuje się dobrze.
      Serdecznosci !

  2. Eluniu Kochana, szacun wielki za długie sprawozdania! dzieki Tobie już czuje zapach zupki Pho , widze oczami wyobrazni siebie w wietnamskich klimatach..
    Twój blog – BEZCENNY!
    nastrój podniecenia narasta, ciesze sie bardzo na ten wyjazd, który poczatkowo traktowałam z pewna niesmiałoscią….
    Mam jeszcze pytanie , czy działają nasze komórki z roamingiem- mozna miec kontakt sms-wy z Polska?
    I drugie pytanie techniczne- w co spakowaliscie bagaz – czy twarde walizki sprawdzaja sie przy takiej formie przemieszczania sie, czy lepiej miękkie torby na kółkach ?
    i pytanie trzecie – czy do jedzenia podają wyłącznie pałeczki , czy jest szansa na łyzkę? Z drugiej strony , jesli tylko pałeczki, to jest szansa, ze jako mało wprawiona, szybko schudnę, zanim cokolwiek doniose do ust..🙂
    Pa, całuje mocno , czekam na kolejne odcinki sprawozdania z podrózy.

    1. Kasiu ,
      W kwestii bagażu – nie ma wytycznych . My mamy walizki na kółkach i one spisują się dobrze, choć na statek zapakowalismy się z Czarkiem do jednej mniejszej, bo statek był prywatny dla naszej czwórki zatem – stosunkowo niewielki.
      Co do pałeczek – są oczywiście podstawowym narzędziem, ale to lokalny koloryt, poza tym można się nauczyć. Je się zdrowiem, bo malenkimi kęsami. Jednak jak się bardzo uprzesz dostaniesz normalne sztućce, tylko po co ?
      Ważna jest natomiast czujność kadowa, tu na północy ” kroją” turystów dość często i trzeba się pilnować, a wobec tego, ze masz do czynienia z kwotami z 5 lub 6 zerami – nie jest łatwo. Reszta będzie we wpisie .
      Usciski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s