Dzien czternasty – zapiski skrocone, bo walka z internetem mnie wyczerpuje

UWAGA ! fragmenty drastyczne

Najpierw skok do Wąwozu Skaczacego Tygrysa- wspaniałe widoki, rycząca Jangcy zmuszona zmiescić swoje wody w wąskim przesmyku. Tlumy turystów i tyleż samo fotografujących. Sama znalazłam się zapewne na setkach ich zdjęc , bo Europejczyk to tu duża rzadkosc, ale i tak na pewno czesciej w chinskich kadrach znalazła się Bogusia ze swoim fioletem na włosach.
W tym miejscy przejęła nas nowa przewodniczka – Lisa – pół Chinka, pół Tybetanka. Gaduła nieprawdopodobna i to wyrzucająca słowa z szybkością karabinu maszynowego.
Oto zbliżamy się do słynnego wąwozu, Jangcy płynie, tygrys- skacze

Nasza Lisa

W drodze do Shangri- la opowiadala nam sporo o plemieniu Yi, ktore znamy trochę z pd. Yunnanu. Tu oni są grupą dosc drastycznie zdegenerowaną przez papierosy i alkohol i de facto pozbawioną środków do życia. Po osiedleniu się w rejonie Shangri- La zajmowali się wyrębem lasu i sprzedażą drewna, obecnie , po wytrzebieniu lasu, nie mają ani pracy ani pieniędzy. Stare tradycje jeszcze niektorzy z nich kultywują, ale generalnie jest to wegetacja w bardzo trudnych warunkach srodowiskowych: wysokie góry, zimno, brak roslinnosci , brak pokarmu. Grozi im zaglada.
KObieta z plemienia Yi

Potem Lisa opowiedziala nam o Tybetanczykach, z ktorymi bardzo się identyfikuje i ktorych historia i religia, co wielokrotnie podkreśla są dla niej ważne.
Living Budda czyli wysoki rangą mnich buddyjski decyduje o wszystkim od imienia dziecka nowonarodzonego do wskazania miejsca budowy domu czy akceptu dla małżenstwa.
Lisa opowiedziala takze o trudnym losie kobiet tybetanskich, ktorych rola w domu moze byc określona krotko : wół roboczy. Zajmują się domem, uprawą ziemi, sprzedażą plodow rolnych , rodzeniem i wychowaniem dzieci i nie wiem czym jeszcze. Dostep do edukacji marny, choc ponoc z roku na rok -lepszy. Ona wyrwala się ze swojego domu rodzinnego oddalonego o dzien drogi od Shangri-La tylko dlatego, ze ojciec nauczyciel od wszystkiego w wiejskiej szkole nauczył ją podstaw angielskiego, z tym trafiła do Shangri-La gdzie pracowała u cudzoziemca prowadzącego hotel. Tubylcy pobili ją na wstępie , bo zabrala im pracę, ale przez 4 lata udałomsię jej utrzymac na powierzcni i zrobic uprawnienia przewodnika.
Opowiedziala nam takze o rytualach pogrzebowych wsrod Tybetanczykow , są one dość szokujące , ale ciekawe.
Mnisi i wysocy dostojnicy buddyjscy są grzebani w stupach, zmarłe niemowlęta są umieszczane w pojemnikach z wodą i te pojemniki wiesza się na drzewach.
Inny rytual to pogrzeb wodny polegający na tym, ze mnich cwiartuje ciało zmarlego i te szczatki wrzuca się do rzeki, z tego powodu wielu Tybetanczykow nie je ryb.
Kolejny sposob rozstawania się ze szczatkami zmarłego to wyniesienie poćwiartowanych zwłok w góry gdzie ptaki robią z nimi porządek. Lisa pytała czy chcemy zobaczyc takie miejsce….chyba nie chcemy.
I ostatni, rzadko stosowany sposób to grzebanie ciala w ziemi, jednak zdaniem Tybetanczykow takie sposob bardzo utrzudnia wędrówkę duszy, ktora musi się wydostać na powierzchnię i ulecieć w przestworza. Jutro posluchamy i innych obyczajach Tybetanczyków .
Samo miasto Shangri- la jest niezwykłe co zapewne sprawia wysokosc ( 3300 m npm ) mala ilosc tlenu, niebywałe swiatło, budownictwo będące mieszanką blokowisk, architektury religijnej, wspaniałych gór w tle no i tej niedopowiedzianej historii narodu, ktory o sobie do konca wciąż stanowić nie może.
Shangri-La- widok z mojego hotelu

ET from iPAD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s