Yunnan początek

>

> Pożegnanie z Shanghajem i lecimy dalej czyli Eastern China do Kunmingu. Zaczyna się zatem Yunnan.
> Kunming liczący ponad 6 mln mieszkańców określany jako miasto wiosny wita nas przyejmna temperatura i mgielka. Objawia się lokalny przewodnik – Charles z angielska mówiący piękna angielszczyną co w Chinach rzadkie. Zmienia plan i zamiast do hotelu wiezie nas do restauracji slynacej z grzybów, których w okolicznych lasach mnóstwo. Jedziemy przez miasto, które trudno nazwać urodziwym , bo jest jednym wielkim placem budowy – drogi to ichni priorytet. Lunch z kociolka , do którego wrzuca się po kolei rożne składniki , smakuje wszystkim. Rozmaitosc grzybów jest faktycznie imponująca, a są one gotowane w czymś na kształt rosołu nie krócej niż 5 a nie dłużej niż 10 minut. Jedynie czarny kurczak- ponoć bardzo pozywny- nie znalazł uznania w naszych ustach😉
> Po lunchu ruszylismy w góry – Western Hills, które wznoszą się nieco ponad 2300 m n.p.m. , sam Kunming -1800 m npm. Samopoczucie znakomite, jedziemy na wycieczkę w plener. Zaczyna się od wjazdu wyciagiem krzeselkowym a’la stara Szrenica z wielkim na cedrowo-sosnowy las, w ogóle roślinność coraz bardziej przypomina rejony subtropikalne. Na szczęście Charles już na lotnisku odwołał alarm malaryczny, zatem malarone znów przeleciał się po świecie bez konieczności lykania.
> Trafiliśmy na trasie na poczatku do pięknej świątyni buddyjskiej , która położona w lesie, z omszalymi skalami , kilkoma pawilonami , mostkami, pięknymi roślinami w donicach, rozmodlonymi pielgrzymami i zapachem trociczek – to wszystko robi wrażenie. Pawilon 500 posągow Buddy- także . Całość nazywała się Hounting Temple.
> Potem ścieżką przyklejona na ściany skalnej wedrujemy do Dragon Gate – miejsca ważnego dla wyznawców taoizmu. Smoki symbolizują rozmaite moce i siły w tao, im poświęconych jets wiele miejsc, motyw smoka pojawia się w plaskorzezbach, ornamentach i malowidlach swiatynnych.
> Wizyta w rodzimej restauracji na wsi pod Kunming zapowiada się jako doświadczenie z gatunku ekstremalnych: zajrzalam nieopatrznie do kuchni i …. Nie wyglądało to dobrze, potem było ważenie kury, która miala stanowić podstawę naszego obiadu , potem poszłam na wieś by pofotografowac a po powrocie obiad był gotów łącznie z nalewką sliwkowa na bimberku. Kurczak z anyzem, chili, imbirem i innymi przyprawami był aromatyczny i pikantny, niestety wzorem azjatyckim podawany jest w drobnych kawalkach razem z koscmi , po prostu kurza rąbanka łącznie z pazurami. Za to warzywka- pychota.
> Powrót do Kunming i hotel z kasakadami krysztalowych zyrandoli, ale za to bez WiFi. > Www.jinjianghotels.com
> Poszłam w tych okolicznościach przyrody na masaż, bo stopy niestey odmówiły posłuszeństwa i czułam się jak królowa , bowiem w bizantyjskich wnętrzach obslugiwalo mnie 8 osób )
> ( chyba ukryte bezrobocie tu mają), obok na szezlongu spał Chińczyk , a wszyscy w pas się klaniali. Stopy naprawione , a dziewczyny wróciły pełne wrzen i zachwytow ze spektaklu tańca mniejszości etnicznych żyjących w Yunanie. Niestey nie można obejrzeć wszystekigo😦 >
> ET from iPAD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s