Yunnan -jednak daleko od swiata..

>
>> Internetu brak, zatem nie wiem czy kiedykowliek trafi ta informacja do bloga… Cóż Yunnan Południowy to jednak koniec swiata, choć – przyznam – pozytywnie zaskakujący swoim zorganizowaniem, drogami i oznakami cywilizacji.
>> Będzie krótko bo dzień był dynamiczny ( każdy sobie zinterpretuje znaczenie tego slowa. W tym kontekście ).
>> Poranna wizyta w Golden Temple, która tak naprawdę jest buddyjską świątynią z brązu z XVII wieku, polozona w lesie bambusowo-cedrowym, z pięknymi bonzai wokół zrobiła na mnie duże wrażenie. Kolorystyka ciemnej mokrej zieleni podzwrotnikowej z murami w kolorze ugru, omszalymi tworzy piekne tło dla tej sakralnej architektury. Skupieni Chińczycy modlący się wg swoich rytuałów- godni obserwacji.
>> Lunch w restauracji a właściwie jalodajni w stylu naszych lat 60-tych z serami kozimi z grilla no i oczywiscie kurczakiem z koscmi w wersji rąbanka.
>> A. szkoli nas z postaw chińskiego , który ponoć jest bardzo prosty ( De facto pismo orbrazkowe, skojarzenia i tonacja ), ale szanse na porozumienie są znikome. Jedynie Charles ze swoją świetna angielszczyzną skutecznie nas komunikuje ze światem tubylcow.
> Odwiedzilismy dziś takze Stone Forest – dumę Chinczykow, bo jest to obszar pięknych formacji skalnych z wapienia, mocno zerodowanych przez miliony lat i tworzących prawdziwy skalny las. Cały obiekt jest Geoparkiem wpisanym na listę dziedzictwa UNESCO i jest imponujący. Ma jednak wadę – w niedzielę ( a moze nie tylko ) pełen ludzi, większość to Chińczycy przebiarajacy sie do fotografii w barwne stroje regionalne, pstrykajacy miliony zdjęć. Wszystko to tworzy tłum, tłok i zamieszanie i nawet w tak dużym obszarze jakim jest ów Stone Forest ( nasze Błędne Skały x 100 ? ) to nie jest fajne.
>> Potem droga busem przez Yunnan Południowy po drogach różnego standardu, ale generalnie niezłych do Jianshui ( ok. 300 km), ale z rozlicznymi przerwami bo zaloganci – fotofanatycy z Polski niestey nie wszyscy byli tym samym zainteresowani….
>> Przydrożny niedzielny targ we wsi nas wchlonąl na dłuższą chwilę, ale zdjecia sytuacyjne, reporterskie w takiej scenerii to skarb. Na dodatek Chinczyczy na ogół lubią być fotografowani a już obiektyw skierowany na dziecko to splendor dla rodziny i zyczliowsc dla fotografa zaapewniona.
>> Młode Chinki są urodziwe , bardzo szczuplutkie i drobniutkie, Chińczycy nieco mniej dbają o swój wizerunek, ale takze bywają urodziwi. Starcy są piękni ze swoją rzeźbą czasu na twarzach i takze – o dziwo – na ogół zgadzają sie na fotografie.
>> Przyjazd do Yianshui – mikromistaeczka jak na Chiny – raptem 320 tys mieszkańców po dość burzliwej podróży przynosił miłe zaskoczenie hotelem Zhang Family’s Garden . Położony w sercu starego miasta, z rozlicznymi patio, w zabytkowych budynkach z dziesiątkami cudnych bonzai jest dla nas bazą tylko na jedna noc, ale jaką bazą !
>> Kolacja grupowa na starym mieście z wódka ryzowa i innymi specjalami Yunnanu- miło. >>
>>
>> ET from iPAD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s