Dzień trzeci -Jianshui i droga do Yuanyang

>

> Garść spostrzen rozmaitych z dzisiejszego i poprzednich dni:
> Ten fragment Chin jaki oglądam to wielki płac budowy gdzie kłębią się chmary robotników, pył lub błoto są wszechobecne, ale powstają kolejne wielkie budowle socjalizmu.
> Każdy skrawek ziemi jest skrupulatnie zagospodarowany, bo choć kraj jest ogromny to terenow przyjaznych człowiekowi jest niewiele ( ok. 30% powierzchni) zatem dzielą to pracici Chińczycy na tarasy, by wykorzystać zbocza, przykrywaja folią tam gdzie chlodniej, by zwielokrotnic owocowanie, itd. Itp. Góry, pustynie,bagna delt oraz to zalane betonem już do uzytkowania rolnego sie nie nadaje, a przecież tzreba wyżywić 1,5 miliarda ludzi ! Stąd tez kontrola urodzin i zasada jednego dziecka w rodzinie nadal obowiązują isą restrykcyjnie przestrzegane w miastach, na wsi rygory są lagaodniejsze, ale trzeba mieć pieniądze by zapłacić karę za dodatkowe dziecko , a potem mieć środki na opłacenie dla niego szkół, lekarzy itd. Drugie dziecko to luskus, a przymusowa, odgorna adopcja- dość powszechna. Mówi o tym nasz Charles całkiem otwarcie.
> By mieć pieniądze trzeba pracować ( choć to nie jest uniwersalna oczywistość😉 ), a pracy jest dużo, bo bezrobocie raptem 5% , to niewiele w procentach, ale 5% z 1,5 mld to armia ludzi !
> To tez powoduje, ze praca jest dzielona na małe cząsteczki i tak w hotelowym gabinecie masażu ( stopy to nadal mój najsłabszy element ) obslugiwalo mnie 6 osób, choć spokojnie wystarczyłaby jedna.
> Na wsiach gdzie każdy Chińczyk moze otrzymać w dzierżawę kawałek ziemi nie widać karncowej biedy, ale przejawów bogactwa takze niewiele. No moze z wyjątkiem samochodów, których jest mnóstwo i to w wersjach luskusowych. Dominują oczywiscie japońskie Isuzu, leskusy, Infiniti ,Toyoty czy Suzuki, ale i niemieckich VW ( łącznie z Phaetonem), mercedesow jest mnóstwo. Ponadto koreanskie Sasanyongi, Hyundaie, ale w krajobrazie wsi junanskiej prym wiodą lokalne wehikuly nieznanych mi marek, te światowe zreszta takze są w wersjach innych niż te w Europie .
> To oczywiscie tylko osobowe, bo na drogach lokalnych gros ruchu tworzą tuk-tyko, motorki i rozliczne wytwory domoroslej inwencji technicznej oraz CIEZARÓWY wielkie i nieco mniejsze, ale one – wobec braku kolei -są głównym środkiem transportu towarów.
> Jedyna linia kolejowa to waskotorowe połączenie Kunmingu z Hanoi wybudowane w początku XX w. przez Francuzów. >
> A dziś po wczorajszym burzliwym dniu i spokojnej nocy w pięknym osiemnastowiecznym hotelu Zhu Family’s Garden Hotel spacerowałysmy z Charlsem po starym mieście w Jianshui – piekne stare budowle nadal żyjące swoim życiem, w znacznej czesci pełniące funkcję sklepow , kramów i warsztatów, ale takze domostw. Przy bramie wjazdowej do wnętrza murów zobaczyliśmy niespotykaną rzecz- ptaki śpiewające w klatach wyprowadzane na spacer by się socjalizowaly, przy okazji jest to takze swietna okazja do męskich spotkań i wymiany poglądów. Widok niezwykły – dziesiątki klatek poustawianych w rzadki i porozwieszanych na drzewach, a obok nich – ich właściciele.
> Handlowa oferta Jianshui takze bardzo bogata – ilośc sklepo bucianych i szmacianych – powalajaca. Walka z podrobkami chyba skutkuje tym, ze nie ma adidasa ale jest adiso o bardzo nieznacznie zmodyfikowanym logo. Ot taka zabawa w ciuciubabkę. Niestety z moich planow zakupowych uzupelnienia garderoby nie wyszło nic, bo lunął deszcz i pospieszńie wróciłam do naszgo pięknego, ogrowego hotelu . Fotografowanie w deszczu tej rodzinnej posiadłości sprzed ponad 160 lat gdzie pokoi 214, dziedzincow- patio ponad 40 , a to wszystko na ponad 20000 m2 powierzchni. Cudo prawdziwe. >
> Potem wizyta na moście Two Dragons – przełożonej budowli u zbiegu 2 rzek……., które razem tworzą Rzekę Perłową, a 2 śmiali miały strzec okoliczne wioski przed powtarzajacymi sie powodziami. Niestety nie jest to skuteczna metoda, powodzie wciąż są realnym zagrożeniem tego obszaru, a często padające deszcze rozmywają drogi, splukują zbocza i wielkimi kaskadami wpływają do rzek.
> Lunch w lokalnej restauracji z rozmaitymi przysmakami wsród których powtarza sie kurczak z orzeszkami ziemnymi, baklazan z grilla, cebula z grupa, szpinak z jajkiem, cienki rosolek takze z jajkiem, wieprzowina z warzywami No i ryż of course . Na pszczoły z frytury, larwy ani paskoniki wciescie póki co sie nie zdecydowaliśmy. >
> Długa doba autobusem wsród malownich pejzaży lasów bananowych, bambusowych, ryzowisk wszystkim nam dała sie we znaki. Dotarliśmy do jedynegow okolicy hotelu …trwa tu remont, pretensje do wielkoswiatowego blichtru są widoczne, ale na razie jest Sodoma i Gomora, pleśń i cieknące krany, o braku internetu nie wspomnę. Obecność Holendrów , Francuzów i innych nacji dowodzi jednak, ze innegow okolicy nie ma , a okolica warta odwiedzenia, bo to mniejszości etniczna takie jak Yi czy Hani stanowią większość, aponadto tarasy różowych pól są niezwykłej urody. To zobaczymy mam nadzieje jutro. >
> ET from iPAD

One thought on “Dzień trzeci -Jianshui i droga do Yuanyang

  1. eh, ja bym zjadła pasikonika! mamuś, dobrze, że wszystko to zapisujesz – czytam i się rozmarzam, budzi się we mnie zew podróży… może nie w tym kierunku, ale zastęskniłam za tymi zdumieniami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s