Lotem i nie-lotem

Podróż do Yunnanu rozpoczęlysmy w 3-osobowej, damskiej grupie we Wrocławiu: Bogusia, Mariola oraz ja. W Szanghaju dołączy do nas Agnieszka, potem Maciej i duo z Wybrzeza. W planie w piątek kaczka po pekinsku na szanghajskim Bundzie. Brzmi zachęcająco. >
> Na razie karma lotnicza – w wydaniu Eurolotu marna, w wydaniu Cathay Pacific ( Frankfurt- Hongkong) – bardzo smaczna, taka kombinacja azjatyckiego jedzenia z mozelskim rizlingiem…..naprawdę pyszniutkie, choć oczywiscie ma się to nijak do kuchni ulicznej, po której obiecuję sobie wiele. Wiem , ze mój żołądek jest raczej zapatrzony na Wschód i dania stamtąd wchlania z przyjemnością, natomiast sterylna kuchnia zgodna z normami HACAP czy innymi magicznymi zakleciami rodem z amerykańskich kapsul kosmicznych to nie jest moja bajka.
Linia Cathay Pacific to linia założona przez Amerykanina i Australijczyka tuz po II wojnie, obecnie zakotwiczona w Hongkongu. Załoga w całości azjatycka- stewardessy z pięknymi włosami bardzo grzecznie i ciasno upietymi, w pasie max. 45 cm , ale te nogi….. Hmmm , każdy ma jakaś słabą stronę. Każdy z załogi ma wypisany „zakres językowy” i to jest – dla mnie – spora egzotyka : > Hindi i mandarynski to Wu
Chiński i kantonski to Laura
Itd.
W Hongkongu czekamy ca 3 godz. , a potem przelot do Shanghaju. Uwielbiam latać !
ET from iPAD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s